Gdyby nie bramkarze obydwu drużyn,
ten mecz nie miałby jakiegokolwiek znaczenia. Gdy w 85 minucie
pierwszego spotkania na Camp Nou Messi znalazł się w
sytuacji sam na sam z Casillasem, wielu widziało już na
tablicy świetlnej wynik 4:1. Cztery-jeden. Deklasacja. Causa finita.
Casillas jednak strzał obronił, a
chwilę później jego vis-a-vis popełnił fatalny błąd,
wykorzystany przez Angela Di Marię i obie strony zeszły do
szatni z wynikiem 3:2. Sprawa ciągle otwarta.
Jose Mourinho przed poprzednim
spotkaniem bagatelizował znaczenie dwumeczu z Barceloną
tłumacząc, że woli przegrać ten mecz, jeżeli to oznacza, że
wygra całą ligę. Nie spodziewał się jednak, że rewanż będą
poprzedzać trzy spotkania bez zwycięstwa. Barcelona z kolei
zanotowała stuprocentową skuteczność. Trzy mecze – trzy
zwycięstwa.
Wiele więc wskazuje, że spotkanie na
Santiago Bernabeu jest ważniejsze dla Realu. Barcelona nic
nie musi, w lidze mają pięć punktów przewagi, a te rozgrywki są
bardziej istotne. Dla Królewskich nie ma lepszej okazji niż Gran
Derbi, by wyjść z kryzysu. Kibice zaczynają się niepokoić i
jeżeli Blancos nie pokażą się z jak najlepszej strony, na meczu z
Granadą fani mogą okazać w sposób dobitny swoje niezadowolenie.
To ważny mecz z punktu widzenia
psychologicznego, co zauważa sam trener Realu. Mourinho był
poirytowany grą swoich podopiecznych w meczu z Getafe i nie ukrywał
tego na konferencji prasowej zaraz po spotkaniu. Teraz zaś nabiera
wody w usta.
- „Rozmawiałem z piłkarzami, nie
mam natomiast nic do powiedzenia prasie” - mówił Portugalczyk. -
„Nieistotne jest dla mnie, czy wygramy, czy przegramy, chcę tylko
wiedzieć, czy mentalność drużyny z meczu z Getafe to tylko
przejściowa sprawa, czy jest to problem zbierający się w zespole
od dłuższego czasu.” - dodał. Jego drużyna może przegrać, ale
warunkiem koniecznym, żeby być zadowolonym z zespołu, to
odpowiednia mentalność.
Realowi brakuje zaangażowania, ich
gra jest – jak to określili eksperci w studio Canal + - „tępa”.
Piłkarzom brakuje tego czegoś, co Argentyńczycy określają jako
garra (dosłownie: pazur).
Wielu uznaje to za fundament powodzenia w tym sporcie. Kibice
potrafią wybaczyć sporo, jeżeli widzą, że ich zespół cechuje
wielki charakter, że ta drużyna ma duszę. Jeżeli piłkarze pokażą
ten pazur i zagrają tak, jak chce ich trener i kibice – mogą
odkuć się za wcześniejsze wpadki i złapać rytm gry, pewność
siebie, by w następnych meczach wygrywać tak, jak to mieli w
zwyczaju w poprzednich rozgrywkach. Jeżeli uda się przy tym zdobyć
Superpuchar- tym lepiej.
Dlatego
też można się spodziewać, że Real rzuci się do ataku od
pierwszych minut. Niewykluczone jest, że szybko zobaczymy bramkę, a
wtedy przekonamy się kto jest lepszym taktykiem i kto potrafi
utrzymać nerwy na wodzy. Szykuje się więc pasjonujące spotkanie,
oby tylko z szacunkiem dla rywala.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz