piątek, 24 sierpnia 2012

Gran Derbi vol. 1 (sprawozdanie)


 Średnia pierwsza połowa i festiwal strzelecki po przerwie. Po emocjonującej końcówce Barcelona pokonuje Real Madryt 3:2 na własnym stadionie i przygotowuje się do nerwowego rewanżu na Bernabeu. Podopieczni Jose Mourinho mogą się cieszyć, bo nie grając specjalnie dobrego spotkania udało im wyjechać jedynie z jednobramkową stratę, co jest do odrobienia w meczu u siebie.

Kibice Blaugrany po meczu mogą odczuwać ogromny niedosyt, bo tylko detale zadecydowały, że ich ukochana drużyna nie wygrała 4:1. Pięć minut przed końcem spotkania rozgrywający jak zawsze fenomenalne spotkanie Andres Iniesta zagrał piłkę do Messiego, którego strzał zablokował Iker Casillas. Chwilę później atak Realu został zatrzymany, Barcelona rozpoczęła kolejną wymianę podań i piłka trafiła do Victora Valdesa, który uciekając się do ryzykownych zagrań próbował ominąć biegnącego w jego kierunku Angela di Marii. Argentyńczyk wyczuł szansę i zaatakował bramkarza rywala, zabierając mu piłkę, po czym posłał ją do bramki.

Mecz rozpoczął się niemrawo, żadna ze stron nie chciała podjąć ryzyka – dość powiedzieć, że pierwszy strzał padł dopiero po kwadransie za sprawą Gerarda Pique. Zgodnie z oczekiwaniami to Barcelona była stroną dominującą, ciągle próbowała atakować szukając luki w obronie. Messi schodził do pomocy pomagając Inieście i Xaviemu, Busquets był Busquetsem i wystawiał się kolegom tam, gdzie powinien stać zawodnik potrzebny do budowania trójkątów, Pedro z Alexisem Sanchezem (który starannie oglądał na Igrzyskach judo – profesjonaliści doceniliby takie pady) schodzili do środka, a Alves dołączał się do ataków na skrzydle. Nic to nie dało i na przerwę obie drużyny schodziły z bezbramkowym remisem, choć czuć było, że taki stan długo nie potrwa.

Tak było w istocie, choć to nie dominujący w tym meczu Katalończycy objęli prowadzenie. Mesut Ozil dośrodkował z narożnika boiska, Cristiano Ronaldo ubiegł kryjącego go Busquetsa i strzałem z głowy umieścił piłkę w bramce, strzelając gola w czwartym z rzędu Gran Derbi. Warto dodać, że był to pierwszy strzał Królewskich na bramkę.

Barcelona odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób. Mascherano posłał długie podanie za obrońców do skrzydłowego Pedro, który przyjmując piłkę uciekł od obrońców, wyszedł sam na sam z Casillasem i pewnym strzałem pokonał hiszpańskiego bramkarza. Mecz się otworzył. Obie strony miały swoje sytuacje, w każdej chwili mogła paść kolejna bramka. Iniesta znalazł się w polu karnym rywala, próbował minąć Ramosa, jednak został przez niego powalony na ziemię. Rzut karny. Do piłki podszedł Messi i w przeciwieństwie do niedawnego spotkania towarzyskiego z Niemcami tym razem celnie uderzył na bramkę Casillasa.

Real dalej próbował stworzyć sobie sytuacje z kontrataku. Strzał Ronaldo był zablokowany, podobnie uderzenia Higuaina i Callejona. Alonso zagrał przepiękną, kilkudziesięciometrową piłkę do Ozila, który jednak nie potrafił jej przyjąć. Gdyby mu się udało, znajdowałby się w sytuacji sam na sam z Valdesem. Niewykorzystane lubią się mścić i tak się stało za sprawą geniusza Iniesty. W swoim stylu, delikatnymi pchnięciami piłki minął dwóch obrońców i zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Xaviego. Futbolówka prześlizgnęła się pomiędzy defensorami i spotkała się z kapitanem Barcelony już w polu karnym. Ten, nie mając innego wyjścia uderzył obok wychodzącego Casillasa i wyprowadził swoją drużynę na dwubramkowe prowadzenie. Gdy wydawało się, że Barcelona dowiezie tę przewagę do końca i z dużym spokojem podchodzić będzie do rewanżu na Santiago Bernabeu. Niestety dla Blaugrany, zdarzył się Valdes.

Jeżeli tak ma wyglądać El Clasico, gdy obaj szkoleniowcy otwarcie nie przywiązują wielkiej wagi do spotkania, to boję się pomyśleć, jak taki mecz będzie wyglądać, gdy wszyscy będą grać na sto procent. Tak może już być za tydzień. Realowi wystarcza jedna bramka i będzie chciał ją zdobyć już na początku spotkania, dzięki czemu możemy zobaczyć mecz bardziej otwarty i kto wie – może z jeszcze większą ilością bramek. Znowu będzie co oglądać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz