Schalke 04 – Athletic Bilbao 2:4 (Liga Europa)
W zasadzie nie wiadomo od czego zacząć. Z przepisu na mecz doskonały zawartego w książce „Futbolowa gorączka” Nicka Hornby'ego zabrakło tylko czerwonej kartki i deszczu. Już w pierwszej połowie obie drużyny dostarczyły sporej dawki emocji. Najpierw szybka akcja Bilbao i w zamieszaniu w polu bramkowym Llorente wbił piłkę do siatki, a kilkadziesiąt sekund później w niemalże identycznej sytuacji do remisu doprowadził Raul. Dla każdego widza oczywistością było, że jest to preludium, że po przerwie zobaczymy jeszcze lepszy mecz. I słowo stało się ciałem.
Najpierw doskonałym uderzeniem z woleja popisał się były kapitan Realu. „That man has class” - pisano na twitterze. Tę klasę Raul pokazał kilka minut później, jednak jego lob minął o kilka centymetrów słupek bramki Iraizoza. Choć mogło się wydawać, że Schalke kontroluje już spotkanie, dośrodkowanie z rzutu rożnego piękną główką wykończył Llorente. Nie był to jednak koniec emocji w tym spotkaniu. Po chwili Bilbao wyszło na prowadzenie. Strzał Susaety odbił co prawda Schober, jednak do piłki doskoczył Oscar de Marcos i podopieczni Marcelo Bielsy mogli cieszyć się ze sporej zaliczki przed rewanżem. Wielu mówiło, że nie da się powtórzyć gry i wyniku meczu z Manchesterem United, na przekór wszystkim Bilbao dalej parło do zwycięstwa, nie obawiając się straty bramki. Chwilę po tym, gdy Klaas Jan Huntelaar trafił piłką w słupek, Susaeta popędził prawą stroną i zagrał piłkę do młodziutkiego Ikera Muniaina, który umieścił futbolówkę w bramce drużyny z Gelsenkirchen. Po tym zagraniu sędzia zakończył mecz i kibicom na stadionie i przed odbiornikami nie pozostało nic innego jak podziękować obydwu zespołom za wspaniałą walkę i niesamowity pokaz gry w piłkę.
Brawa dla Schalke, że pomimo niesprzyjającemu wynikowi, za wszelką cenę chcieli odwrócić losy spotkania. Farfan, Fuchs, Raul – to właśnie ta trójka stanowiła o sile ataku drużyny z Veltins Arena. Gdyby nie wspaniała dyspozycja Iraizoza, kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie. Choć losy awansu są już w zasadzie przesądzone, kibice mogą być dumni ze swego zespołu.
Nie sposób wspomnieć o grze Basków, bez peanów na cześć Marcelo Bielsy. „Szaleniec” jak nazywają go dziennikarze z Hiszpanii, po raz kolejny pokazał, że jest trenerem z absolutnie najwyższej półki. Nie bez kozery Pep Guardiola nazywa go „najlepszym szkoleniowcem na świecie”. Opinii Jose Mourinho nie znamy. Argentyńczyk po raz kolejny natchnął drużynę do wzniesienia się na jeszcze wyższy poziom gry niż z meczów z United. Ofensywne usposobienie, szybkie wymiany futbolówki, gra bez piłki (zmiania krzyżowa przy pierwszej bramce – mistrzostwo świata) – to dziś dało wygraną Baskom. Szkoda tylko, że spotkanie z Barceloną odbędzie się już za dwa dni. Po tak absorbującym spotkaniu trudno będzie się Athleticowi zregenerować do starcia z Blaugraną. Liczę jednak, że już w sobotę zobaczymy kolejny pokaz magii zespołu z San Mames.
Schalke: Timo Hildebrand (Mathias Schober, 45),Christian Fuchs, Joel Matip, Atsuto Uchida, Kyriakos Papadopoulos, Jermaine Jones,Julian Draxler (José Jurado, 55), Jefferson Farfán, Marco Höger (Lewis Holtby, 55), Raúl, Klaas-Jan Huntelaar
Athletic: Gorka Iraizoz, Fernando Amorebieta, Jon Aurtenetxe (Iñigo Pérez, 70), Andoni Iraola, Ander Iturraspe, Javi Martínez, Ander (Ibai Gómez, 45), Markel Susaeta, Iker Muniain, Fernando Llorente, Óscar De Marcos(Borja Ekiza, 85)
Bramki:
Schalke: Raul 22,59
Bilbao: Llorente 20,73; De Marcos 81; Muniain 90+3


