O ile Milanowi udało się powstrzymać Messiego i spółkę przed strzeleniem bramki, to fiaskiem zakończyły się próby Rossonerich uzyskania jakiejkolwiek zaliczki przed decydującym meczem w stolicy Katalonii. Mimo to, Massimiliano Allegri słusznie może cieszyć się z postawy swoich zawodników. Clarence Seedorf również zachowuje optymizm. „Ten wynik jest dla nas dobrym prognostykiem, zagraliśmy bardzo dobrze i myślę, że osiągnęliśmy dobry rezultat” - powiedział doświadczony Holender, dodając, że w meczu na Camp Nou wystarczy jedna bramka, a fakt, że Milan będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych dotychczas piłkarzy, ułatwia to zadanie.
Ostrożny w pomeczowych wypowiedziach jest trener gości Pep Guardiola. „Dobrze znaliśmy jakość gry Milanu i to, że nie strzeliliśmy bramki nie jest dla nas dobrą wiadomością”. Guardiola miał również zastrzeżenia do murawy.
Z punktu widzenia postronnego kibica, rozstrzygnięcie kwestii awansu w rewanżu to najlepszy rezultat. Za tydzień czeka nas wspaniałe widowisko, z dużą dawką emocji, wszak stawka jest bardzo wysoka. Pamiętajmy, że to Liga Mistrzów i mecze na tym poziomie są bardzo wyrównane i do końca nie wiadomo jak wszystko się potoczy. Szala zwycięstwa w jednym meczu może przechylić się dzięki najdrobniejszemu nawet błędowi. Po obu stronach są zawodnicy, które potknięcia rywala potrafią doskonale wykorzystać.
Jeżeli Milan z taką samą konsekwencją podejdzie do krycia, zadba o asekurację boków obrony i udoskonali kontratak to możemy być świadkami niespodzianki. Będzie to niewątpliwie trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Nie pozostaje nic innego jak już zacierać ręce na rewanż. Odliczanie czas zacząć.
Milan: Abbiati - Bonera, Nesta (75. Mesbah), Mexes, Antonini - Nocerino, Ambrosini, Seedorf - Boateng (67. Emanuelson) - Robinho (52. El Shaarawy), Ibrahimović
Barcelona: Valdes - Alves, Pique, Mascherano, Puyol - Xavi, Busquets, Keita - Messi, Sanchez (76. Pedro), Iniesta (65. Tello)
Drugi rozgrywany dziś ćwierćfinał nie był tak pasjonujący jak pojedynek na San Siro. Obie drużyny nie zaprezentowały wielkiego futbolu, zbyt łatwo oddawano posiadanie piłki, jednak zdołali wygrać na wyjeździe i wracają do Niemiec z właściwie pewnym awansem do następnej rundy. Choć to Bawarczycy prowadzili grę, Olympique zdołał zagrozić bramce Neuera. Choć nie były to może wymagające strzały, Niemiec stanął na wysokości zadania i udało mu się wyjść obronną ręką z opresji. Takiego zawodnika zabrakło marsylczykom pod koniec pierwszej połowy, kiedy to po kontrowersyjnym przejęciu piłki przez Philippa Lahma (kapitan Bayernu odbił piłkę ręką), sytuację sam na sam wykorzystał Mario Gomez, a piłka przeszła pod pachą Andrade'a. Niemal pół godziny po rozpoczęciu drugiej połowy sektor gości znów oszalał ze szczęścia. Piękna wymiana piłki pomiędzy Thomasem Mullerem a Robbenem doprowadziła tego drugiego do stuprocentowej okazji, którą Holender z zimną krwią wykorzystał posyłając piłkę w długi róg.
Didier Deschamps po meczu stwierdził, że zobaczył kilka elementów w grze swojego zespołu, stanowiących dobry prognostyk na przyszłość i dających nadzieję na wielki powrót w meczu rewanżowych. Choć przyznaje, że szansa na awans jest dość nikła. Pod stopami Francuza wzniecił się już niemały pożar gruntu. Nic dziwnego – była to ósma porażka w dziewięciu ostatnich spotkaniach. Futbol niejednego już nauczył pokory w sądach przedmeczowych, trudno jednak sobie wyobrazić, żeby za tydzień ta liczba nie wzrosła (Marsylia nie gra w tym tygodniu meczu ligowego – spotkanie z Montpellier przeniesiono na kwiecień).
Marsylia: Andrade - Azpilicueta, Fanni, N'Koulou, Morel - Diarra (71. Cheyrou), M'Bia - Amalfitano (68. Brandao), Valbuena, A.Ayew - Remy
Bayern: Neuer - Lahm, Boateng, Badstuber, Alaba - Gustavo, Kroos (63. Tymoszczuk) - Robben, Mueller (71. Schweinsteiger), Ribery (78. Pranjić) - Gomez


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz