Meczem Borussii Dortmund z Werderem
Brema rozpoczął się jubileuszowy, 50-ty sezon Bundesligi. Ruszyła
niemiecka liga, mająca fundament nie w wielkich wydatkach
transferowych swoich drużyn, tylko w nieprzebranej rzeszy kibiców,
szczelnie wypełniających stadiony na każdym meczu. Nic dziwnego –
kluby w większości są ich własnością, bilety jak na status
jednej z największych europejskich lig są bardzo tanie, a karnety
sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Na razie sprzedano ich ponad
400 tys., a w dziewięciu klubach skończyła się już ich pula,
mniejsza niż pojemność stadionu, by mecze były dostępne również
dla zwykłych fanów.
Klub z Dortmundu przystępuje do
nowego sezonu w dobrych nastrojach. Do klubu przyszedł Marco Reus,
uznany za najlepszego niemieckiego piłkarza ostatniego roku, który
ma zastąpić w drużynie Shinji Kagawę, próbującego teraz swych
sił w Manchesterze United. Reus ma wszystko, by udało się Borussii
zrekompensować utratę jednej ze swoich największych gwiazd. Poza
Japończykiem, w klubie zatrzymano wszystkich najlepszych zawodników.
Lewandowski, który zdaniem dziennikarzy miał przejść do
praktycznie każdego klubu z pierwszej szóstki Premier League,
pozostał na Signal Iduna Park ku uciesze kibiców i działaczy.
Celem Borussii na ten sezon, poza obroną tytułu mistrzowskiego, co
oznaczałoby trzy mistrzostwa z rzędu, rzecz niespotykana poza
Monachium od czasów wspaniałej drużyny z Monchengladbach, będzie
udane zaprezentowanie się w europejskich pucharach. W
przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, gdy klub z Zagłębia Ruhry
uplasował się na ostatnim miejscu w swojej grupie, wszyscy
oczekują, że tym razem Borussia znajdzie się w fazie pucharowej
Ligi Mistrzów. Jurgen Klopp z pewnością będzie wymagał od swoich
zawodników jeszcze większego zaangażowania. -„Drużyna ma
szczęście, że to ja ich trenuję, bo jestem nieustannie głodny
czegoś więcej” - przekonuje Niemiec.
Krajowe nemesis Borussii z ostatnich
dwóch lat – Bayern Monachium nie zamierza zasypiać gruszek w
popiele i po sezonie upokorzeń ostro wziął się do roboty, chcąc
odzyskać należne mu tytuły. Do klubu zawitał przede wszystkim
Matthias Sammer, zastępując na stanowisku dyrektora sportowego
Christiana Nerlingera. Wraz z Sammerem do klubu przyszedł
szwajcarski uniwersalny pomocnik Xherdan Shaqiri, Brazylijczyk Dante,
wcześniej zawodnik Gladbach, oraz gwiazda chorwackiej reprezentacji
na Euro – Mario Mandżukić, który już zdążył zaprezentować
się ze świetnej strony w meczu Superpucharu Niemiec z Dortmundem. W
tym sezonie na Allianz Arena występować też będzie Claudio
Pizarro, który przyszedł do bawarskiego klubu z Werderu Brema.
Największy transfer ma dopiero nastąpić. Wciąż trwają
negocjacje z Athleticiem Bilbao w sprawie kupna Javiego Martineza,
upatrywanego przez włodarzy Bayernu jako brakujące ogniwo drużyny.
Jeżeli udałoby się ściągnąć Baska, Bayern Monachium kadrowo
byłby jednym z najsilniejszych klubów w Europie, z niesamowitą
głębią składu, pozwalającą na żonglowanie składem w
zależności od przeciwnika bez utraty jakości gry. Wypisz, wymaluj
drużyna dla Jose Mourinho. Na razie jednak trenerem Bayernu Juup
Heynckes, który ma wszystkie atuty, by udało się odzyskać
mistrzostwo, a może nawet tak jak Borussia polepszyć wynik w
pucharach. To oznaczałoby wygranie Ligi Mistrzów, tak pechowej dla
Bawarczyków w zeszłym roku.
Pisałem wcześniej o wspaniałej
drużynie z Monchengladbach, która przed czterema dekadami trzy razy
z rzędu zdobyła mistrzostwo Bundesligi. A co dzieje się w Gladbach
w tym roku? Sezon nie rozpoczął się dla Borussii dobrze. Drużyna
Luciena Favre'a w decydującej fazie rozgrywek o grę w fazie
grupowej Ligi Mistrzów uległa na własnym stadionie kijowskiemu
Dynamu 1:3. Porażka jest tym bardziej bolesna, że drużynie tak
wspaniale grającej w zeszłym sezonie z największymi Bundesligi
lekcji futbolu udzieliła ekipa z Ukrainy. Nie pomogły spore jak na
warunki Gladbach transfery, w tym ściągnięty z Twente Luuk de
Jong. Utrata Reusa, Dantego i Neustadtera (ten ostatni odszedł do
Schalke) była aż nadto widoczna. Brakowało też tak
charakterystycznej dla zeszłosezonowej Borussii gry z klepki,
szybkich kontrataków. Lucien Favre, urzeczony grą Hiszpanów na
Euro, na treningach kładł szczególny nacisk na wymianę podań,
chcąc jak najbardziej upodobnić swoją drużynę do ekipy La Roja.
Chęci to nie wszystko i boisko brutalnie to zweryfikowało. Po takim
ciosie od ukraińskich rywali, trudno wyobrazić sobie, by Gladbach
mógł rzucić przodującemu duetowi rękawicę w walce o tytuł
mistrzowski. Nawet powtórzenie dużego sukcesu i wywalczenie miejsca
premiującego grą w eliminacjach do Ligi Mistrzów będzie bardzo
trudne, dlatego Borussia w tym sezonie będzie walczyć raczej o
możliwość gry w Lidze Europejskiej w sezonie 2013/2014.
Drużyną, która będzie próbowała
pokrzyżować plany Bayernu i Dortmundu będzie inny zespół z
Zagłębia Ruhry – Schalke 04. Ćwierćfinalista Ligi Europejskiej
z zeszłego sezonu, wzmocniony Tranquilo Barnettą i Romanem
Neustadterem, z królem strzelców zeszłego sezonu Janem
Klaasem-Huntelaarem ma na tyle silny skład, by podołać wyzwaniom
ciężkiego sezonu. O zdobywanie bramek nie powinno być trudno, inną
kwestią jest zapobieżenie ich utracie. Powodzenie w walce o
mistrzostwo w dużej mierze zależeć będzie od obrony, a
zeszłoroczne 44 stracone gole to wynik dla drużyny stawianej w roli
faworyta do zwycięstwa w Bundeslidze zawstydzający.
A kto będzie próbował włączyć
się do walki o Ligę Mistrzów? W zeszłym sezonie Bayer Leverkusen
nie potrafił obronić tytułu wicemistrzowskiego i zajął tylko
piątą pozycję. Nawet pomimo pogromu na Camp Nou, Liga Mistrzów
dalej jest dla Aptekarzy łakomym kąskiem. Sami Hyypia, były
zawodnik Bayeru i Liverpoolu, wziął się do roboty od oczyszczenia
szatni z zawodników, których uznał za niepotrzebnych. Spośród
tych, którzy odeszli byli między innymi: bramkarz Rene Adler,
Michael Ballack czy wspominany wcześniej Tranquillo Barnetta. Hyypia
na ich miejsce sprowadził młodych zawodników: Juniora Fernandesa
oraz Philippa Wollscheida. Leverkusen w poprzednim sezonie miało
duży problem z organizacją w obronie, dlatego transfer tego
drugiego powinien pomóc drużynie w zmniejszeniu ilości utraconych
bramek. Chilijczyk zaś, ściągnięty z rewelacji Ameryki
Południowej – Universidad de Chile, ma za zadanie wspomóc
fenomenalnego Andre Schurrle, który stał się obiektem
zainteresowania Chelsea Londyn w kończącym się okienku
transferowym. Utrzymanie dobrej dyspozycji przez cały sezon może
być sporym problemem dla Bayeru, ale nie można ich skreślać z
walki o Ligę Mistrzów.
VfB Stuttgart – w zeszłym sezonie
oczko za Bayerem – to kolejna ekipa, która ma szansę włączyć
się do walki o udział w prestiżowych europejskich rozgrywkach.
Dzięki styczniowym transferom: Vedada Ibisevica (8 bramek i 7 asyst)
oraz Gotoku Sakai, udało się zająć szóstą pozycję w lidze –
dobry przyczółek do ataku na wyższe miejsca. Największą gwiazdą
zespołu jest z kolei pomocnik Martin Harnik. Austriacki rozgrywający
dużo dał zespołowi w poprzednim sezonie, uczestnicząc w 25
bramkach swojej drużyny. Do drużyny dołączył młody napastnik
Tunay Torun z Herthy Berlin, który ma wywrzeć presję na Ibisevicu,
a w następnych sezonach być jedną z gwiazd ekipy z miasta
Mercedesa. Stuttgart to młoda, głodna sukcesu drużyna i może
sporo namieszać na szczycie tabeli. Nie będą grali o mistrzostwo,
ale ze sporą siłą ofensywną i głębią w środku pola, mogą z
sukcesem walczyć o Ligę Mistrzów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz