niedziela, 26 sierpnia 2012

Bundesliga 2012/2013


 Meczem Borussii Dortmund z Werderem Brema rozpoczął się jubileuszowy, 50-ty sezon Bundesligi. Ruszyła niemiecka liga, mająca fundament nie w wielkich wydatkach transferowych swoich drużyn, tylko w nieprzebranej rzeszy kibiców, szczelnie wypełniających stadiony na każdym meczu. Nic dziwnego – kluby w większości są ich własnością, bilety jak na status jednej z największych europejskich lig są bardzo tanie, a karnety sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Na razie sprzedano ich ponad 400 tys., a w dziewięciu klubach skończyła się już ich pula, mniejsza niż pojemność stadionu, by mecze były dostępne również dla zwykłych fanów.

Klub z Dortmundu przystępuje do nowego sezonu w dobrych nastrojach. Do klubu przyszedł Marco Reus, uznany za najlepszego niemieckiego piłkarza ostatniego roku, który ma zastąpić w drużynie Shinji Kagawę, próbującego teraz swych sił w Manchesterze United. Reus ma wszystko, by udało się Borussii zrekompensować utratę jednej ze swoich największych gwiazd. Poza Japończykiem, w klubie zatrzymano wszystkich najlepszych zawodników. Lewandowski, który zdaniem dziennikarzy miał przejść do praktycznie każdego klubu z pierwszej szóstki Premier League, pozostał na Signal Iduna Park ku uciesze kibiców i działaczy. Celem Borussii na ten sezon, poza obroną tytułu mistrzowskiego, co oznaczałoby trzy mistrzostwa z rzędu, rzecz niespotykana poza Monachium od czasów wspaniałej drużyny z Monchengladbach, będzie udane zaprezentowanie się w europejskich pucharach. W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, gdy klub z Zagłębia Ruhry uplasował się na ostatnim miejscu w swojej grupie, wszyscy oczekują, że tym razem Borussia znajdzie się w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Jurgen Klopp z pewnością będzie wymagał od swoich zawodników jeszcze większego zaangażowania. -„Drużyna ma szczęście, że to ja ich trenuję, bo jestem nieustannie głodny czegoś więcej” - przekonuje Niemiec.

Krajowe nemesis Borussii z ostatnich dwóch lat – Bayern Monachium nie zamierza zasypiać gruszek w popiele i po sezonie upokorzeń ostro wziął się do roboty, chcąc odzyskać należne mu tytuły. Do klubu zawitał przede wszystkim Matthias Sammer, zastępując na stanowisku dyrektora sportowego Christiana Nerlingera. Wraz z Sammerem do klubu przyszedł szwajcarski uniwersalny pomocnik Xherdan Shaqiri, Brazylijczyk Dante, wcześniej zawodnik Gladbach, oraz gwiazda chorwackiej reprezentacji na Euro – Mario Mandżukić, który już zdążył zaprezentować się ze świetnej strony w meczu Superpucharu Niemiec z Dortmundem. W tym sezonie na Allianz Arena występować też będzie Claudio Pizarro, który przyszedł do bawarskiego klubu z Werderu Brema. Największy transfer ma dopiero nastąpić. Wciąż trwają negocjacje z Athleticiem Bilbao w sprawie kupna Javiego Martineza, upatrywanego przez włodarzy Bayernu jako brakujące ogniwo drużyny. Jeżeli udałoby się ściągnąć Baska, Bayern Monachium kadrowo byłby jednym z najsilniejszych klubów w Europie, z niesamowitą głębią składu, pozwalającą na żonglowanie składem w zależności od przeciwnika bez utraty jakości gry. Wypisz, wymaluj drużyna dla Jose Mourinho. Na razie jednak trenerem Bayernu Juup Heynckes, który ma wszystkie atuty, by udało się odzyskać mistrzostwo, a może nawet tak jak Borussia polepszyć wynik w pucharach. To oznaczałoby wygranie Ligi Mistrzów, tak pechowej dla Bawarczyków w zeszłym roku.

Pisałem wcześniej o wspaniałej drużynie z Monchengladbach, która przed czterema dekadami trzy razy z rzędu zdobyła mistrzostwo Bundesligi. A co dzieje się w Gladbach w tym roku? Sezon nie rozpoczął się dla Borussii dobrze. Drużyna Luciena Favre'a w decydującej fazie rozgrywek o grę w fazie grupowej Ligi Mistrzów uległa na własnym stadionie kijowskiemu Dynamu 1:3. Porażka jest tym bardziej bolesna, że drużynie tak wspaniale grającej w zeszłym sezonie z największymi Bundesligi lekcji futbolu udzieliła ekipa z Ukrainy. Nie pomogły spore jak na warunki Gladbach transfery, w tym ściągnięty z Twente Luuk de Jong. Utrata Reusa, Dantego i Neustadtera (ten ostatni odszedł do Schalke) była aż nadto widoczna. Brakowało też tak charakterystycznej dla zeszłosezonowej Borussii gry z klepki, szybkich kontrataków. Lucien Favre, urzeczony grą Hiszpanów na Euro, na treningach kładł szczególny nacisk na wymianę podań, chcąc jak najbardziej upodobnić swoją drużynę do ekipy La Roja. Chęci to nie wszystko i boisko brutalnie to zweryfikowało. Po takim ciosie od ukraińskich rywali, trudno wyobrazić sobie, by Gladbach mógł rzucić przodującemu duetowi rękawicę w walce o tytuł mistrzowski. Nawet powtórzenie dużego sukcesu i wywalczenie miejsca premiującego grą w eliminacjach do Ligi Mistrzów będzie bardzo trudne, dlatego Borussia w tym sezonie będzie walczyć raczej o możliwość gry w Lidze Europejskiej w sezonie 2013/2014.

Drużyną, która będzie próbowała pokrzyżować plany Bayernu i Dortmundu będzie inny zespół z Zagłębia Ruhry – Schalke 04. Ćwierćfinalista Ligi Europejskiej z zeszłego sezonu, wzmocniony Tranquilo Barnettą i Romanem Neustadterem, z królem strzelców zeszłego sezonu Janem Klaasem-Huntelaarem ma na tyle silny skład, by podołać wyzwaniom ciężkiego sezonu. O zdobywanie bramek nie powinno być trudno, inną kwestią jest zapobieżenie ich utracie. Powodzenie w walce o mistrzostwo w dużej mierze zależeć będzie od obrony, a zeszłoroczne 44 stracone gole to wynik dla drużyny stawianej w roli faworyta do zwycięstwa w Bundeslidze zawstydzający.

A kto będzie próbował włączyć się do walki o Ligę Mistrzów? W zeszłym sezonie Bayer Leverkusen nie potrafił obronić tytułu wicemistrzowskiego i zajął tylko piątą pozycję. Nawet pomimo pogromu na Camp Nou, Liga Mistrzów dalej jest dla Aptekarzy łakomym kąskiem. Sami Hyypia, były zawodnik Bayeru i Liverpoolu, wziął się do roboty od oczyszczenia szatni z zawodników, których uznał za niepotrzebnych. Spośród tych, którzy odeszli byli między innymi: bramkarz Rene Adler, Michael Ballack czy wspominany wcześniej Tranquillo Barnetta. Hyypia na ich miejsce sprowadził młodych zawodników: Juniora Fernandesa oraz Philippa Wollscheida. Leverkusen w poprzednim sezonie miało duży problem z organizacją w obronie, dlatego transfer tego drugiego powinien pomóc drużynie w zmniejszeniu ilości utraconych bramek. Chilijczyk zaś, ściągnięty z rewelacji Ameryki Południowej – Universidad de Chile, ma za zadanie wspomóc fenomenalnego Andre Schurrle, który stał się obiektem zainteresowania Chelsea Londyn w kończącym się okienku transferowym. Utrzymanie dobrej dyspozycji przez cały sezon może być sporym problemem dla Bayeru, ale nie można ich skreślać z walki o Ligę Mistrzów.

VfB Stuttgart – w zeszłym sezonie oczko za Bayerem – to kolejna ekipa, która ma szansę włączyć się do walki o udział w prestiżowych europejskich rozgrywkach. Dzięki styczniowym transferom: Vedada Ibisevica (8 bramek i 7 asyst) oraz Gotoku Sakai, udało się zająć szóstą pozycję w lidze – dobry przyczółek do ataku na wyższe miejsca. Największą gwiazdą zespołu jest z kolei pomocnik Martin Harnik. Austriacki rozgrywający dużo dał zespołowi w poprzednim sezonie, uczestnicząc w 25 bramkach swojej drużyny. Do drużyny dołączył młody napastnik Tunay Torun z Herthy Berlin, który ma wywrzeć presję na Ibisevicu, a w następnych sezonach być jedną z gwiazd ekipy z miasta Mercedesa. Stuttgart to młoda, głodna sukcesu drużyna i może sporo namieszać na szczycie tabeli. Nie będą grali o mistrzostwo, ale ze sporą siłą ofensywną i głębią w środku pola, mogą z sukcesem walczyć o Ligę Mistrzów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz