wtorek, 19 lutego 2013

Arsenal, Bayern, Kroos, Wilshere #LigaMistrzów


 Patrząc z szerszej, bardziej ogólnej perspektywy, łatwo znaleźć podobieństwa między Arsenalem a Bayernem. Oba kluby to prymusi księgowości w futbolu zdominowanym przez długi i łaskę właścicieli klubów. Kanonierzy i Bawarczycy grają zwykle piłkę ofensywną, otwartą, opartą na wymianie podań. Wspólnym mianownikiem jest też stawianie na młodych piłkarzy, nierzadko wychowanków klubu lub też tych, którzy przyszli do klubu bardzo wcześnie. Z tych fundamentów wyrosły dwie drużyny będące w zupełnie różnych miejscach rozwoju, z zupełnie innymi aspiracjami.

Bayern mocno korzysta na rozwoju całej niemieckiej piłki. W ciągu ostatnich trzech lat dwukrotnie grał w finale Ligi Mistrzów, a w tym sezonie pokazuje, ze należy do ścisłej czołówki europejskiej piłki. W lidze i w pucharach kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, nierzadko aplikując rywalom po kilka bramek.

Londyńczycy - mówiąc krótko - grają w kratkę. Czasem wszystko wydaje się układać, by potem miała przyjść porażka z niżej notowanym rywalem, jak w sobotę z pierwszoligowym Blackburn Rovers. Zaczyna być podważana cała strategia klubu: co najmniej czwarte miejsce w lidze kosztem wszystkiego innego. Efekt jest taki, że Arsenal od ośmiu lat nie zdobył żadnego trofeum, a Arsene Wenger znalazł się pod ostrzałem mediów i zaczyna być podnoszona kwestia jego zwolnienia. Sytuacja jest dość napięta, co dał po sobie poznać sam trener, nerwowo reagując na pytania dziennikarzy zgromadzonych na konferencji prasowej. Francuz to świetny szkoleniowiec dla drużyn, które mają stabilny skład na przestrzeni dwóch-trzech lat. Gdy tak jak teraz, z klubu co roku odchodzą najlepsi zawodnicy – gra Arsenalu może się nie kleić.

Dlatego też w zupełnie różnych kontekstach rozwijają się talenty dwóch najbardziej obiecujących piłkarzy obydwu drużyn – Toniego Kroosa i Jacka Wilshere'a. Tak jak ich kluby – obaj znajdą wiele punktów wspólnych. Wszechstronni, kreatywni, silni i inteligentni – na ich grę patrzy się z wielką przyjemnością. Choć zwykle grają na różnych pozycjach obydwu porównuje się już do Andresa Iniesty. To na Kroosie swoją monachijską Das Tiki-Takę ma oprzeć Pep Guardiola, a Wilshere'a do Barcelony zaprasza Dani Alves.


Obaj mają też za sobą świetne mecze w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. W poprzednim sezonie Kroos błyszczał w półfinale z Realem Madryt na Allianz Arena. Juup Heynckes wykorzystał go na pozycji nr 10, by pod koniec spotkania przesunąć na środek pomocy w celu lepszego utrzymania piłki. Wilshere zaś poprowadził Arsenal do zwycięstwa w spotkaniu z Barceloną na Emirates dwa lata temu. To dzięki jemu sercu do gry udało się pokonać utytułowanego przeciwnika, a młody zawodnik został uznany graczem meczu.

Jeżeli patrzymy na grę obydwu zawodników po wyabstrahowaniu z drużyny, obaj mogą być uznani za creme de la creme europejskiej piłki. Hiszpański trener Juanma Lillo zauważa jednak, że jeśli opisujemy piłkarza, nie możemy zapominać o kontekście – jego drużynie. „Nic nie może być zdekontekstualizowane. Jak żyjesz, kim jesteś, jak wysoko cenisz więzi, zachowanie, interakcje – to wszystko wpływa na to, jak gra drużyna” - mówił w wywiadzie do Blizzarda Hiszpan. Mentor Pepa Guardioli uchodzi za skrajnego zwolennika odzierania drużyny z indywidualnych popisów, co nie przyniosło mu o prawda wielkich wyników, ale ceni się go za odmienny sposób myślenia, który może stanowić inspirację dla wielu trenerów czy dziennikarzy.


Opierając się na tych słowach, można kontynuować rozważania o Kroosie i Wilsherze. Każda drużyna, jeżeli jest dobrze, profesjonalnie zarządzana, ma swój specyficzny scenariusz, kod rozwoju każdego piłkarza, zarówno wychowanka, jak i ściągniętego do zespołu w późniejszej fazie swojej kariery. Wraz z każdym zawodnikiem, rozwija się też cała drużyna. To, z jakimi zawodnikami i w jakiej drużynie przychodzi grać piłkarzowi będzie wpływało na jego rozwój i sposób grania.

Kroos dużo czerpie ze współpracy z Bastianem Schweinsteigerem i Javim Martinezem – duetem środkowym pomocników Bayernu, z którymi udało się stworzyć jeden z lepszych tercetów środka pola w Europie. Wyżej, korzysta z pomysłowości i kreatywności Francka Riberiego i Thomasa Mullera. Sam Kroos jest w samym środku ustawienia Bayernu, przez co niemal każda akcja przechodzi przez niego. Dzięki eleganckiej grze Kroosa, Bawarczycy znaleźli odpowiedni balans i symetrię w swojej grze.

Przez fachowy serwis Bundesliga Fanatic Kroos został nazwany monachijskim „Spidermanem”. Gra bowiem tak, jakby piłka była czymś w rodzaju niewidzialnej nici przywiązana do jego buta. Ciekawe, czy na jego czucie piłki wpływ miały polecenia trenerów z czasów juniorskich, by w ramach wyrównania szans, Kroos grał bosymi stopami.

„On może być angielskim Iniestą. Ma tę umiejętność. Jego sposób gry powoduje, że każdy trener chciałby go mieć w swojej drużynie. Ta wola zwycięstwa, ten głód. On jest wszechstronny” - tak scharakteryzował Wilshere'a Jamie Redknapp w artykule dla Daily Mail po meczu reprezentacji Anglii z Brazylią, w którym pomocnik Arsenalu zdominował grę w środku pola swoimi podaniami, przerzutami i udanymi dryblingami. Potrafił odnaleźć się w grze z kontry, jak i w ataku pozycyjnym.



Warto dodać, że był to pierwszy mecz Wilshere'a w angielskiej kadrze po powrocie z ponadrocznej przerwy spowodowanej kontuzją. Jak bardzo zmienił się angielski futbol, a przede wszystkim Arsenal przez ten czas, łatwo zaobserwować patrząc na skład drużyny, która wyszła na murawę Emirates we wspomnianym wcześniej meczu z Barceloną. Z pierwszej jedenastki: Szczęsny – Eboue, Djorou, Koscielny, Clichy – Song, Wilshere – Wallcott, Fabregas, Nasri – van Persie zostało tylko czterech zawodników. W przeciągu dwóch lat wymieniona została większość podstawowej jedenastki, a drużyna została pozbawiona zawodników wybitnych, stanowiących jej trzon – Songa, Fabregasa i van Persiego.

W takiej sytuacji trudno mówić o rozwoju drużyny, pewnej ciągłości. Owszem, ciągle przychodzą do drużyny wybitni piłkarze – Cazorla, Podolski, Arteta – ale brakuje pewnej stałości i stabilizacji rozwoju, określonego kierunku. Dlatego też Wilshere wracając do drużyny i oferując jej ten sam zestaw cech, dostrzega, może dostrzec, że nie ma wokół zawodników, na których mógłby się oprzeć. Potrafi ładnie rozegrać z Artetą i Cazorlą, ale nie ma w tym jakiegoś ogólnego, wspólnego dla tych trzech zawodników sposobu gry.

Tutaj więc ujawniają się różnice w grze Niemca i Anglika. Kroos czuje grę Bayernu, a Bayern czuje grę Kroosa, występuje wspólna zależność wynikająca właśnie z kodu rozwojowego Bawarczyków . Inaczej jest u Wilshere'a. Przez tak wielką rewolucję kadrową każdy zawodnik może czuć się w pewien sposób odosobniony. A młody pomocnik, szczególnie związany z klubem, czuje to jeszcze mocniej. Dostrzegając, że z Arsenalu odchodzą po kolei najbardziej wartościowi zawodnicy, Wilshere może powtórzyć słowa egzystencjalisty Sartre'a, że jest „pozostawiony samemu sobie”.

To budzi w nim jednak niesamowitą wolę walki i chęć zwycięstwa. Nie mam wątpliwości, że to Wilshere będzie kluczowym dla Arsenalu zawodnikiem w starciu z Bayernem.. Sam pojedynek Wilshere vs Kroos zapowiada się znakomicie, obaj będą grać w ulubiony przez siebie sposób. Tak, jak przed dwoma laty Anglik rzucił wyzwanie Xaviemu i Inieście, tak teraz będzie musiał sprawdzić się w starciu z Schweinsteigerem i Kroosem. Natomiast Niemiec dostanie podobne zadanie jak w meczach z Realem – szanowanie piłki, rozdzielanie jej na skrzydła, kontrolowanie gry. Żaden jednak nie poradzi sobie w pojedynkę, tego możemy być pewni. I chyba tylko tego.

2 komentarze: