Dobrze, że dopiero teraz
przystąpiłem do pisania. Wieczór obfituje w ciekawe wydarzenia,
które sporo zmieniają w europejskim futbolu. Gazzetta dello Sport
podaje, że właściciel AC Milan Silvio Berlusconi zgodził się na
sprzedaż Thiago Silvy i Zlatana Ibrahimovica do PSG za 60 mln euro.
Choć wcześniej odrzucono ofertę wartą 45 mln za tego pierwszego,
to teraz były premier nie mógł się oprzeć. Zaznacza, że przez
to zaoszczędzi 150 mln euro przez dwa lata.
Niewątpliwie jest to spory
cios dla kibiców Milanu. Na pewno ich ukochany klub nie będzie
zepchnięty do Szeolu futbolu, ale walka w europejskich pucharach
będzie o wiele cięższa niż wcześniej, a odzyskanie Scudetto z
rąk wzmocnionego Juventusu może graniczyć ze sporą niespodzianką,
bo wszyscy wiemy, że cuda w futbolu się zdarzają.
Wolałbym jednak spojrzeć
na szerszy kontekst sprawy. Serie A traci swoje największe gwiazdy i
nadzieje. Do Paryża zawitał już Ezequiel Lavezzi z Napoli, na
najlepszej drodze jest Marco Verratti z Pescary, a teraz duet z
Mediolanu. Dziś pojawiła się też informacja, że Fabio Borini z
Romy jest bardzo blisko przejścia do Liverpoolu. Już wczoraj
sprawiał wrażenie nieobecnego na treningu swojej drużyny, myślami
był w mieście Beatlesów.
Nie
ulega wątpliwości, że Milan będzie w stanie znaleźć zastępców
dla swoich gwiazd. Dżeko, Tevez – któryś z nich miałby wypełnić
lukę po Ibrahimovicu. Możliwe, że strzeliliby sporo bramek dla
nowego zespołu, a nawet zdobyli tytuł capocannoniere. Można jednak
wyczuć, że Serie A nie jest tą samą ligą, którą była tak
niedawno, a Milan nie jest tym samym klubem, który rokrocznie bił
się o tytuł klubowego Mistrza Europy. Najlepsi zawodnicy odchodzą,
stare stadiony nie są wypełniane przez kibiców, a rak korupcji
dalej toczy włoską piłkę. Niemalże jak światło w tunelu lśni
Juventus, który przeprowadził się na oszałamiającą Juventus
Arenę, znacznie się wzmocnił przed sezonem, a dodatkowo głośno
mówi się o przyjściu do Starej Damy Robina van Persiego. Ramię w
ramię z turyńskim klubem idzie reprezentacja Włoch, która tak
pięknie (poza meczem finałowym) grała na Euro.
Jednak
to uczucie dekadencji wśród miłośników włoskiej piłki jest
dominujące. Zadłużone kluby są zmuszone, by sprzedawać
najlepszych zawodników, niemalże jak w Brazylii, czy przede
wszystkim Argentynie. Nierozsądne gospodarowanie pieniędzmi,
wchodzące w życie Financial Fair Play – to wszystko powoduje, że
Serie A traci swoją reputację. W rankingu UEFA liga włoska
straciła miejsce za angielską i hiszpańską na rzecz niemieckiej,
która buduje swoją pozycję dzięki pracy z młodzieżą i nowy
stadionom zbudowanym na potrzeby mundialu sprzed sześciu lat. Włosi
chcieli wzmocnić prestiż swojej piłki poprzez organizację
Mistrzostw Europy, ale najpierw wybrano Polskę z Ukrainą, a później
Francję.
Praktyka
pokazała, że nowe areny, z powierzchnią do wykorzystania
komercyjnego, zdecydowanie zwiększają wpływy do budżetu
poszczególnych klubów. To wskazuje, że kluby Ligue 1 mogą już
zacierać ręce i przygotowywać się na piłkarski boom związany z
organizacją Euro w ich kraju. Czy to oznacza, że kolejna liga
prześcignie Serie A? Bardzo możliwe. Samo PSG, wsparte katarskimi
petrodolarami, może sporo namieszać w europejskiej piłce. Bardzo
szybko wyzbywa się odium średniaka europejskiej piłki, sięgając
już teraz po prima sort piłkarzy.
Dla
pokrzepienia serc miłośników calcio warto przytoczyć historię
klubu Hellas Werona z początku lat 80. Mając ograniczone fundusze,
trener Osvaldo Bagnoli wraz z dyrektorem sportowym Emiliano Mascettim
sięgali po zawodników niechcianych w innych drużynach. Inni
szukali głośnych nazwisk i stawiali na sensację, klub z miasta
Romeo i Julii zaś skupił się na ściąganiu tych, którzy mieli
coś do udowodnienia we włoskiej piłce. Bagnoli, by wyjaśnić, w
jaki sposób buduje drużynę, używał anegdoty związanej z
gotowaniem rosołu dla żony odwiedzającej go w Weronie. Jej
zadaniem było tylko zakupienie sztuki mięsa, bulionu i warzyw. On
zrobi resztę. Podobnie jest z drużyną. Każdy zawodnik to inny
składnik, a trener musi to wszystko dobrze ugotować.*
Warto
tutaj dodać, że włoscy trenerzy jak mało kto potrafią ugotować
dobry rosół. Zeszły sezon obfitował w tytuły przez nich zdobyte:
Premier League, Liga Mistrzów, Serie A (rzecz jasna), liga rosyjska,
Puchar Anglii, Puchar Włoch. Tak wysublimowana szkoła taktyczna
musi znaleźć sposób, by przeciwdziałać upadkowi włoskiej piłki.
Dla dobra siebie, Włochów i całego europejskiego futbolu. Warto
trzymać za to kciuki.
*
- akapit napisany przy pomocy zerowego wydania magazynu „Blizzard”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz