czwartek, 12 lipca 2012

12.07.2012




Dobrze, że dopiero teraz przystąpiłem do pisania. Wieczór obfituje w ciekawe wydarzenia, które sporo zmieniają w europejskim futbolu. Gazzetta dello Sport podaje, że właściciel AC Milan Silvio Berlusconi zgodził się na sprzedaż Thiago Silvy i Zlatana Ibrahimovica do PSG za 60 mln euro. Choć wcześniej odrzucono ofertę wartą 45 mln za tego pierwszego, to teraz były premier nie mógł się oprzeć. Zaznacza, że przez to zaoszczędzi 150 mln euro przez dwa lata.
Niewątpliwie jest to spory cios dla kibiców Milanu. Na pewno ich ukochany klub nie będzie zepchnięty do Szeolu futbolu, ale walka w europejskich pucharach będzie o wiele cięższa niż wcześniej, a odzyskanie Scudetto z rąk wzmocnionego Juventusu może graniczyć ze sporą niespodzianką, bo wszyscy wiemy, że cuda w futbolu się zdarzają.

Wolałbym jednak spojrzeć na szerszy kontekst sprawy. Serie A traci swoje największe gwiazdy i nadzieje. Do Paryża zawitał już Ezequiel Lavezzi z Napoli, na najlepszej drodze jest Marco Verratti z Pescary, a teraz duet z Mediolanu. Dziś pojawiła się też informacja, że Fabio Borini z Romy jest bardzo blisko przejścia do Liverpoolu. Już wczoraj sprawiał wrażenie nieobecnego na treningu swojej drużyny, myślami był w mieście Beatlesów.

Nie ulega wątpliwości, że Milan będzie w stanie znaleźć zastępców dla swoich gwiazd. Dżeko, Tevez – któryś z nich miałby wypełnić lukę po Ibrahimovicu. Możliwe, że strzeliliby sporo bramek dla nowego zespołu, a nawet zdobyli tytuł capocannoniere. Można jednak wyczuć, że Serie A nie jest tą samą ligą, którą była tak niedawno, a Milan nie jest tym samym klubem, który rokrocznie bił się o tytuł klubowego Mistrza Europy. Najlepsi zawodnicy odchodzą, stare stadiony nie są wypełniane przez kibiców, a rak korupcji dalej toczy włoską piłkę. Niemalże jak światło w tunelu lśni Juventus, który przeprowadził się na oszałamiającą Juventus Arenę, znacznie się wzmocnił przed sezonem, a dodatkowo głośno mówi się o przyjściu do Starej Damy Robina van Persiego. Ramię w ramię z turyńskim klubem idzie reprezentacja Włoch, która tak pięknie (poza meczem finałowym) grała na Euro.

Jednak to uczucie dekadencji wśród miłośników włoskiej piłki jest dominujące. Zadłużone kluby są zmuszone, by sprzedawać najlepszych zawodników, niemalże jak w Brazylii, czy przede wszystkim Argentynie. Nierozsądne gospodarowanie pieniędzmi, wchodzące w życie Financial Fair Play – to wszystko powoduje, że Serie A traci swoją reputację. W rankingu UEFA liga włoska straciła miejsce za angielską i hiszpańską na rzecz niemieckiej, która buduje swoją pozycję dzięki pracy z młodzieżą i nowy stadionom zbudowanym na potrzeby mundialu sprzed sześciu lat. Włosi chcieli wzmocnić prestiż swojej piłki poprzez organizację Mistrzostw Europy, ale najpierw wybrano Polskę z Ukrainą, a później Francję.

Praktyka pokazała, że nowe areny, z powierzchnią do wykorzystania komercyjnego, zdecydowanie zwiększają wpływy do budżetu poszczególnych klubów. To wskazuje, że kluby Ligue 1 mogą już zacierać ręce i przygotowywać się na piłkarski boom związany z organizacją Euro w ich kraju. Czy to oznacza, że kolejna liga prześcignie Serie A? Bardzo możliwe. Samo PSG, wsparte katarskimi petrodolarami, może sporo namieszać w europejskiej piłce. Bardzo szybko wyzbywa się odium średniaka europejskiej piłki, sięgając już teraz po prima sort piłkarzy.

Dla pokrzepienia serc miłośników calcio warto przytoczyć historię klubu Hellas Werona z początku lat 80. Mając ograniczone fundusze, trener Osvaldo Bagnoli wraz z dyrektorem sportowym Emiliano Mascettim sięgali po zawodników niechcianych w innych drużynach. Inni szukali głośnych nazwisk i stawiali na sensację, klub z miasta Romeo i Julii zaś skupił się na ściąganiu tych, którzy mieli coś do udowodnienia we włoskiej piłce. Bagnoli, by wyjaśnić, w jaki sposób buduje drużynę, używał anegdoty związanej z gotowaniem rosołu dla żony odwiedzającej go w Weronie. Jej zadaniem było tylko zakupienie sztuki mięsa, bulionu i warzyw. On zrobi resztę. Podobnie jest z drużyną. Każdy zawodnik to inny składnik, a trener musi to wszystko dobrze ugotować.*

Warto tutaj dodać, że włoscy trenerzy jak mało kto potrafią ugotować dobry rosół. Zeszły sezon obfitował w tytuły przez nich zdobyte: Premier League, Liga Mistrzów, Serie A (rzecz jasna), liga rosyjska, Puchar Anglii, Puchar Włoch. Tak wysublimowana szkoła taktyczna musi znaleźć sposób, by przeciwdziałać upadkowi włoskiej piłki. Dla dobra siebie, Włochów i całego europejskiego futbolu. Warto trzymać za to kciuki.



* - akapit napisany przy pomocy zerowego wydania magazynu „Blizzard”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz